Elfim okiem – zdjęcia.

•Czerwiec 30, 2011 • Dodaj komentarz

Szept Nocy  – mój jeszcze raczkujący projekt stworzenia galerii o elfiej tematyce. O tym, co elfów dotyczy.  Chciałabym połączyć to z tworzeniem własnego świata pełnego magii i… elfów oczywiście. Dlatego w najbliższym czasie powstaną opisy bądź opowieści pasujące do fotografii. Na razie skromnie, pieśń o Berenie i Luthien Tolkiena oraz to serce… Kojarzące mi się z Arweną, ale jego historia jest inna.

Tallana Pictures presents, czyli elf na youtube.com

•Listopad 8, 2009 • Dodaj komentarz

Walczyłam od wczoraj z tym filmikiem i oto jest – Warhammer Movie-Love is war. Zrobiony wyłącznie for fun więc nie spodziewajcie się nadzwyczajnych efektów i powalającego pomysłu. Po prostu cieszcie się tekstem i muzyką, tak jak ja.

Wiem, że blog wygląda na zaniedbany, ale w rzeczywistości zaglądam tu raz dziennie i szykuję kolejne wpisy, na razie na papierze.

Chwała drzewom!;)

Obóz RPG Zieleniec 2009 IV turnus

•Sierpień 24, 2009 • 2 komentarze

Raz jeszcze wyruszyliśmy z Warszawy Wschodniej o godzinie 22:30 i ponownie we Wrocławiu nasze radosne grono powitało kolejnego kompana. Axel i Mateusz jak zwykle dotarli na własną rękę i SPÓŹNIENI.

Przygody, jakie tym razem czekały na nas w Zieleńcu, były liczne i zaskakujące. O tej najważniejszej dowiecie się na koniec…

Nad wszystkim czuwała doświadczona kadra, skuteczna w udaremnianiu głupich(ale zabawnych) pomysłów i  przestrzegająca – niestety – zasad ciszy nocnej. Przynajmniej pozwolili nam na zorganizowanie Suchariady i budzenie obozowiczów, którzy nie byli przyzwyczajeni do chodzenia spać później niż o północy. Ale tylko ten jeden jedyny raz, na koniec.O larpie w uniwersum Mozaiki już pisałam, tym razem nikt nie ściął Wyroczni, gdyż mieliśmy inne zmartwienia na głowie. Przybywało do nas stanowczo zbyt wielu gości! Krijare z Pathorii powróciła jako weteranka, ale znów zginęła. Przed śmiercią ochrzciłam ducha z pudełka, tzn. alarm bramy. Nazwałam go Nunusiem. Nunuś był bardzo pomocny i czasem nawet rozmowny.Mozaika zakończyła się dość tragicznie, to znaczy większość z nas nie przeżyła…

Po Mozaice był larp w świecie Warhammera przygotowany przeze mnie, nie wiem na ile udany, ale cóż…Z rozpisaniem postaci pomagał mi Cyel, ja natomiast uparłam się na kultystów Khorna(zmienionych na kultystów Khaina…), do której przybył inkwizytor Sigmara ze swoim uczniem i najemnikami, a także grupa krasnoludzkich poszukiwaczy złota(na zdjęciu trochę zdekompletowana…)

i kapłani Ulryka

z akolitkami Shallyi.Choć Ulrykanie i Sigmaryci mają problemy z dogadywaniem się, tym razem musieli choć spróbować zjednoczyć siły.Nie godzi się zapominać o postaci barda wyrzuconego z dyliżansu. Mleczyk „Śpiewająca Skała”, który został śpiewająco przedstawiony przez Skałę…Był również trochę zagubiony niziołeki miejscowy handlarz różnościami.Zadaniem kultystów było zdobycie dwóch serc, jednego należącego do Khaina, a drugiego czystego(na tyle, na ile może takie być w Warhammerze… Czyli po prostu osoby, która nie jest związana z kultem), Ulrykanie próbowali pomóc oszalałemu kapłanowi-strażnikowi, pełniącemu wartę przy potężnym artefakcie. Inkwizycja incognito, podająca się za uczonych z Nuln wędrujących z obstawą, przybyła na wezwanie jednego z mieszkańców wioski siłą wciągniętego do kultu, który obawiał się o swoje życie.
Krasnoludy wędrowały szlakiem legendy o złocie ukrytym w ruinach ich przodków, gdzie kultyści urządzili sobie ołtarz ofiarny.

Ale to, co zaimponowało mi najbardziej, to zachowanie pewnego kultysty granego przez Aleksa. Otóż kiedy dopadł go inkwizytor, poprosił o ostatni łyk skazańca. Wypił truciznę… Wolał swoje życie oddać do końca Khainowi niż spłonąć w oczyszczającym ogniu.

Tym razem wygrało dobro…

Na battlowni wydaje mi się, że doszło do dominacji lotrowców. Wszyscy jak zawsze uśmiechnięci i zadowoleni pod opiekuńczymi skrzydłami Czarka.

Raz jeszcze obozowicze wyruszyli do Duszników-Zdrój,

oraz próbowali się wzajemnie powybijać.Pod opieką Wojtka odbyła się wycieczka do ogrodu japońskiego, na której mnie oczywiście nie było, więc uczciwie nie opiszę wrażeń z tego miejsca. Ale po zdjęciach widzę, że jest bajecznie piękne.Turniej Mistrza Gry wygrał Kowaliński Aleksander,który prowadził D&D.  Mimo, że trochę chyba przeszkadzaliśmy(chwilami bawiliśmy się aż za dobrze?) to i tak zwyciężył, więc możemy czuć się rozgrzeszeni.

W Turnieju Gracza zwyciężył Bartosz Gołos. Walka była zacięta i wymagająca dogrywki, tak więc wiemy na pewno, że wygrał lepszy. Choć przegrany w żadnym wypadku do gorszych się nie zaliczał!

Gotard, Srebrna Góra.
*ciężkie westchnienie*
Do Westery przybyła uczennica Wiedźmy z Północy oraz potomkowie rodów zamieszkujących Gotard, jak również Erwin Edamer pragnący odzyskać tron. Nie doszło do przyjaznego porozumienia przybyszów z tubylcami oraz do koronacji prawowitego dziedzica.
Trochę z Marco Viscontim przekręciliśmy przepowiednię, żeby mnie – Sayannę Visconti – zyskownie dla rodu wydać za mąż.

Informacja o miejscu uwięzienia Conana Gana przepadła, gdyż ostatnia osoba posiadająca tę wiedzę postanowiła dać się zabić w pojedynku, w którym nawet nie była jedną z walczących stron.Axel, niegdyś legendarny Czarny Płaszcz, znów wcielił się w Ottasa, tym razem jako Petr – mówca rodów pozostałych w Westerze, wężowy język wszystkich obecnych na zamku, odnowiciel areopagu i sługa Otto Tasa, spod mocy którego w końcu się uwolnił, jednocześnie ściągając na nas jego gniew. Protoplasta rodu Ottasów objawił swą furię w postaci… setki lub nawet tysięcy małych stworzeń oblegających zamek.

Królem został członek rodu Siegerów, a czy przeżyliśmy spotkanie z Otto Tasem i w jaki sposób nam się to udało… Zobaczymy za rok.

Bądźcie czujni! Dzielni wojownicy nie śpią!
LARP W ŚWIECIE „WŁADCY PIERŚCIENI”.
Specjalnie zostawiłam sobie ten temat na koniec, gdyż było to chyba najbardziej poruszające wydarzenie na obozie.
Większość z nas wcieliła się w role hobbitów, a akcja larpa toczyła się głównie w gospodzie „Pod Rozbrykanym Kucykiem”.Trzy siostry – Beladonna, Mirabella i Donna Mira – szukały męża, w czym pomagał im ich ojciec. Ot, spokojna rodzina Appledoor. Donna lubiła poezję, ale była zołzą, ja kochałam pierścionki i inną biżuterię, a Mirabelka zajadała się plackami.

Pojawiły się również elfy 

i Aragorn,pierścień krasnoludów i duże zamieszanie – jednego z hobbitów próbowano wynieść w worku!
Nie obyło się bez fajkowego ziela

i radosnych tańców,

gdy wszystkie trzy siostry poślubiły trzech zacnych hobbitów. No, może jeden nie był taki do końca zacny, ale nam chodziło wyłącznie o wydanie Mirki za mąż(tatuś uparł się, że ślub będziemy brać w takiej kolejności, w jakiej się urodziłyśmy… Zołza była najstarsza…).
Tańczono nawet na stole, a więc radość była niesamowita.

W końcu jednak, po wielkiej popijawie z okazji potrójnego wesela, elfy szybko się wyniosły zostawiając Aragorna na kacu. Teraz już wiecie, dlaczego siedział taki markotny, kiedy do gospody przybył Frodo…

I tym oto wesołym, hobbickim akcentem kończę relację z IV turnusu obozu RPG w Zieleńcu. Dziękuję wszystkim, którzy jej oczekiwali i tym, którzy dopiero przypadkiem na nią natrafią. Do Szwecji niestety nie udało mi się pojechać, ale dzięki temu jadę na Polcon i tam może się zobaczymy. Chwała drzewom!

Obóz RPG Zieleniec 2009 II turnus

•Lipiec 24, 2009 • 3 komentarze

Turnus II, 06.07-20.07 2009

Wyruszyliśmy z Warszawy Wschodniej o godzinie 22:30. We Wrocławiu przyłączyli się do nas pozostali weseli kompani i tak, w niemal pełnym składzie, kontynuowaliśmy podróż ku przygodom, jakie czekały na nas w Zieleńcu. A było ich niemało.

Pierwszą okazał się larp w uniwersum Mozaiki, na które składa się wiele magicznych światów. Jako Strażnicy mogliśmy pochodzić z Foniki, Ziemi Mar, Tęczy, Wiecznej Równiny, Twierdzy Imion, Eteru oraz Pathorii. Naszym zadaniem było pilnowanie neutralności Baszt oraz dbanie o ich bezpieczeństwo – a przynajmniej tak się wydawało…

Szybko jednak okazało się, że pozornie wspólne cele, jak choćby wykrycie demona pośród Strażników i Weteranów, doprowadziło do największych waśni. Nie wiadomo już było nawet, czy rodakiem kierują pobudki związane z ocaleniem rodzinnego świata, czy też chęć zniszczenia go. Próbowano ujednolicić władzę, ale próby te łatwo było obalić choćby jednym argumentem – „a co, jeśli jesteś czartem?”Prosimy, nie ścinajcie już Wyroczni!

Po długim pobycie w świecie Mozaiki przyszedł czas na zmianę klimatu – tym razem to uczestnicy obozu rozdawali karty postaci i zadania, a kadra miała okazję do odegrania roli innej niż „Człowiek Z Kostkami Biegający Po Planszy”. Larp „7 wsi” nawet największych wojowników sprowadził do chłopskiego poziomu oraz pokazał, jak wygląda prawdziwy skarb. I choć dla większości miało to być złoto, niektórzy rozglądali się za czymś ważniejszym – na przykład za mężem. Jak zwykle nie zabrakło intryg, drobnych oszustw i większych kłamstw, ale tym razem doczekaliśmy się szczęśliwego zakończenia. Czyli – ślubu mojego i Pauliny z żebrakami, którzy okazali się być najbogatszymi mieszkańcami wioski(czy też jej ulic).

Nie brakowało zajęć na świeżym powietrzu – dla chętnych był fechtunek, prowadzony przez doświadczoną kadrę, prelekcje Wojtka, w których odpowiadał na nasze pytania i udzielał rad, jak być dobrym Mistrzem Gry oraz dobrym graczem,  wycieczka do Duszników-Zdrój(ta akurat obowiązkowa, ok. 11km w jedną stronę, to dopiero zabawa…) oraz paintball(płatny lub wliczony w cenę dla tych, którzy nie jechali na Srebrną Górę).  Naszym paintball’owcom nikt nie podskoczy!I oczywiście larpy, całe cztery, w których mieliśmy przyjemność wziąć udział: Świat Mozaiki, 7 Wsi, Gotard, Gwiezdne Wojny.

W battlowni, niczym w wieży zamkowej, czekał na nas Czarek, zawsze gotowy do udzielenia pomocy lub wskazówek dotyczących gry w battle i malowania figurek. Nie odmawiał również rzucenia okiem na karty z nowych boosterków oraz prowadził sklepik ze wszystkim, co fanowi karcianek, RPG i battle  jest do szczęścia potrzebne.

Co do Srebrnej Góry… Wydaje mi się, że z Westery niewiele zostanie i z okolicznych ziem, już Zavihost się o to postara.

Wydaje mi się, że osią wszystkiego stał się Zavihost i plany ludzi, którzy chcą się go pozbyć.

Nur Zavihostu nie lubi, oj nie! Zginął biskup, a sala obrad zmieniła się pod koniec w szpital polowy. To właśnie tam musiałam spędzić większość czasu jako ambasadorka, choć i tak najważniejsza część pewnie mnie ominęła. Niewiele mogę powiedzieć o dramatycznych wydarzeniach rozgrywających się poza rzekomo bezpiecznym pomieszczeniem, aczkolwiek reszta poselstwa z Nur również bardzo chciała nabroić. Cóż, lud z terenów bagiennych… Trochę nieokrzesany, bardzo podstępny i lubi płatać figle. Ze skutkiem śmiertelnym. Być może to tylko moje przeczucie, ale zamek już wkrótce stanie się polem regularnej bitwy. Chyba, że w tak zwanym międzyczasie ktoś pójdzie po rozum do głowy.

Zorganizowany został również larp w konwencji Gwiezdnych Wojen, ale nikt się ze mną nie podzielił zdjęciami ani informacjami. Obiło mi się o uszy, że wookie został bogaczem, ale plotki nie zboże i same się sieją…

Turniej Gracza oraz Mistrza Gry – to była rzeź! Z powodu cenzury nie opiszę więc szczegółów, podam jedynie nazwiska zwycięzców – w Turnieju Gracza po trupach pozostałych zawodników na szczyt dotarł niejaki Jan „Hans” (Kloss… Jeśli to czytasz, a czytasz na pewno, bo to taka piękna relacja z obozu, prześlij mi swoje nazwisko!), zaś w Turnieju Mistrza Gry przyznano dwa pierwsze miejsca. Jakub „Szczur” Łukasik oraz Jan Zygmuntowski nie szli co prawda po trupach, ale również dotarli do celu, a razem z nimi ich drużyny.Fraglesem został Bartek, choć krążą legendy, że zabił pięciu. Fragles czy nie, Warhammer oraz Shadowrun w jego zręcznych mistrzowskich rękach zapewnił nam mnóstwo emocji i zabawy przez cały obóz i nikt nie musiał szukać sobie nowej karty postaci, za co ponownie dziękujemy. I to właśnie bartkowe drużyny wykazały się największym oddaniem oraz lojalnością, zastanówmy się więc, czy tytuł Rzeźnika z Zieleńca jest taki cenny.

Jeśli chodzi o RPG, podział Mistrzów Gry wyglądał następująco:
Maciek – Monastyr
Wojtek – Legenda Pięciu Kręgów, 7th Sea
Skała – Warhammer, Zew Cthulu
Bartek – Warhammer, Shadowrun
Dżonny – Neuroshima

A ponieważ w Zieleńcu przygody okazały się nieprzeciętnie zachwycające, pod koniec sierpnia doczekacie się relacji również z IV turnusu. Nie będę w stanie napisać jej wcześniej, gdyż dzień po powrocie znów wyruszam na szlak, tym razem ku Szwecji.

Słowem wstępu.

•Lipiec 22, 2009 • Dodaj komentarz

Powiadają, że na południe od lasu Laurelorn staroświatowe szlaki przemierza uparta elfka. Niezrażona trudem i niebezpieczeństwami wycina w pień wszelkie sługi Chaosu oraz przepija w karczmach każdego zarobionego pensa.
Podróżnicze doświadczenie natchnęło ją do rozpoczęcia niewdzięcznej pracy skryby w tym oto miejscu. Jak zresztą mawia: „Praca może i niewdzięczna, ale być może potomkowie waszych wnuków mi podziękują”.

Oficjalnie otwieram czarowny, przedziwny i uroczy zakątek Tallany, zwanej Szeptem Nocy. Jeśli interesują Cię opisy nowych artefaktów, klas, rozpisany schemat tworzenia postaci półelfa czy profesja fanatyka w wykonaniu szlachetnego „długoucha”, zaznacz na mapie drogę do tego blogu.

Pozdrawiam,
Tallana Szept Nocy